poniedziałek, 21 maja 2012

Przyszedłem rzucić ogień...

Ten wpis JEST ŚWIADECTWEM 

"Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże pragnę, by już zapłonął" (Łk 12,49)
Najprawdziwsza, rzetelna relacja z wydarzeń:
 http://www.tvp.pl/szczecin/nasze-programy/barka/wideo/200512/7426234
Dokładnie wypełniły się te słowa na stadionie w Koszalinie, w dniu 19 maja 2012 roku.
/foto serwis gk 24/
Jak to zapowiedzieli prowadzący nas po Drodze Chrystusowej dwaj charyzmatyczni ojcowie - PRZESZEDŁ PRZEZ NAS CHRYSTUS. Opisy wszystkich wydarzeń, w kolejności, można znaleźć w sprawozdaniach serwisów medialnych. Można nawet obejrzeć całość w serwisie http://dobremedia.org/.
Nie oddadzą one jednak  tego, co przeżyli kapłani i wierni, nie przekażą najważniejszych darów Ducha Świętego, bo one realizowały się w NAS. Na zewnątrz widzieliśmy cuda. Setki wiernych zasypiających w Duchu Świętym. Czy myślicie, że ludzie na poniższym zdjęciu (foto serwis GK24) leżą sobie na murawie stadionu podczas modlitw i opalają się? Oczywiście że nie. To są osoby które zostały pobłogosławione rękami namaszczonych kapłanów, których Duch Święty dotknął i od tego snu zaczyna się w nich uzdrowienie i przemiana.

 Tak było. Kilkuset kapłanów z całej diecezji, zebranych przy Ołtarzu, otrzymało niezwykły dar - napełnienie Duchem Świętym i przelanie tego daru na wiernych. Pobłogosławieni przez charyzmatyków, kontynuując adorację Najświętszego Sakramentu rozeszli się po całym stadionie nakładając ręce na każdego uczestnika zdarzenia. Równolegle bp Edward Dajczak niosąc Najświętszy Sakrament szedł wśród wiernych błogosławiąc wszystkich Żywym Ciałem Chrystusa. Wyglądał, jakby stopił się z Nim w jedno. Kapłani nakładali ręce, wierni klęczeli i modlili się z rękoma uniesionymi do Pana. Wybrani, pod wpływem nałożenia namaszczonych rąk kapłanów padali na murawę zasypiając snem Ducha Świętego. Księża modlili się, płakali i nadal nakładali ręce... Na murawie znalazły się setki wiernych. Niektórzy trwali w tym stanie ponad godzinę. I to tak wyglądało, że to my, świeccy wierni, byliśmy tym Ogniem Rzucanym. Ale zapłonął on nie tylko w nas. Zapłonął w każdym kapłanie, w każdej osobie konsekrowanej. To zarzewie wybuchło w ich duszach. Byłem gościem franciszkańskiego klasztoru w Koszalinie p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Rozmawiałem z kapłanami po zakończeniu uroczystości, wieczorem, spokojnie. I nie słyszałem nic innego, tylko ogromną wdzięczność Bogu za umocnienie, za Świadectwo, za potwierdzenie drogi. I radość. I pewność drogi.
Oto dowód:
Fragment kazania z niedzieli 20.05.2012 mojego przyjaciela ks. Rafała Szwedowicza, który był TAM obecny i też jest Świadkiem:
/Mk 16,15-20/
Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich:„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”.

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

... Dzisiaj pochylamy się nad odejściem Mistrza do Ojca, to nie jest rozstanie z umiłowanymi uczniami, ale obecność Jezusa w inny sposób niż dotychczas. Od tego momentu uczniowie, każdy z nas ma stać się głosicielem Ewangelii nadziei, przesłania miłości która będzie przemieniała świat i czyniła go takim jakim chce go mieć Chrystus. Do tego trzeba wiary, której towarzyszyć będą znaki i cuda. Wczoraj uczestniczyłem w uroczystościach 40-lecia jubileuszu diecezji koszalińsko- kołobrzeskiej, było to wydarzenie na miarę tego co, dokonało się w wieczerniku z uczniami dwa tysiące lat temu. Modlitwę prowadzili dwaj charyzmatycy z Brazylii: o. Antonello Cadeddu i o. Enrique Porcu, przeprowadzili nas przez takie doświadczenie Jezusa jaki opisuje dzisiejsza Ewangelia, były znaki i cuda które dokonywały się mocą Jezusa. Przeżyłem osobiście takie dwa momenty w których to popłynęły mi łzy wdzięczności Bogu, kiedy w czasie modlitwy o uzdrowienie uświadomiłem sobie jako ksiądz iż w moim wnętrzu jest tyle przestrzeni których nie oddałem Panu, które były pozbawione dotyku Jego miłości. To wydarzenie ogromnie duchowe wycisnęło w moim sercu taki żar, którego słowa nie są wstanie wypisać. To nie emocje, ani psychologia tłumu, ale pośród tych wszystkich ludzi pozwolenie na to, aby Bóg mnie spotkał w sobie. Kiedy przyjdziemy z wiarą do Jezusa wszystko będzie rozświetlone Jego obecnością, przeniknięte łaską, ogarnione nadzieją. Doświadczyć Kościoła jak powiedział ks.bp. Edward Dajczak jako sakramnetu miłości Boga, Jego subtelnej obecności. Dzisiaj Chrystus do ciebie kieruje swoje przynaglenie: Idź i głoś z mocą Ewangelię. Zmieniaj świat Mną ! /Rafał Szwedowicz/

I stało się!
"W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”.
Było nakładanie rąk, uzdrowienia duchowe i fizyczne, powroty do wiary. Ale były też manifestacje złego ducha. Kilka przypadków, gdzie była potrzebna modlitwa i ingerencja kapłanów-egzorcystów.
Do jednego takiego przypadku wezwano włoskich charyzmatyków, ale i oni potrzebowali pomocy trzech biskupów. Nie opisuję więcej, bo znam relację z drugiej ręki, więc nie byłem  świadkiem, choć o tym i innych przypadkach mówili kapłani uczestniczący w egzorcyzmach. Niech oni zaświadczą.
Poczekajmy i skrzętnie odnotowujmy pojawiające się świadectwa tego niezwykłego wielkiego wydarzenia.
Patrzmy na naszych kapłanów, bo dar jaki otrzymali będzie owocował szczególnymi łaskami w naszych parafiach. RĘCE PEŁNE CUDÓW!!! - Chrystus nas obdarzył!!! Umiejmy na ten dar zasłużyć, nie przegapmy go.
Nie umiem jeszcze podsumować i nazwać nagrody jaką było uczestnictwo w wydarzeniu, w modlitwach i egzorcyzmach. TAK! Nasza modlitwa była egzorcyzmem dla całej diecezji!
Czuję tylko wdzięczność za to, że Bóg mnie zaprosił do Koszalina. Czuję radość z darów jakie otrzymali kapłani, z ich radości.
CHRYSTUS PRZEZ NAS PRZESZEDŁ!!!
Mogę tylko dołączyć się do chóru i krzyczeć
ABBA! - OJCZE!
AMEN! AMEN! AMEN!

Na moją prośbę swoje świadectwo udostepniła mi młoda osoba, która wracała wraz ze mną pociągiem z Koszalina po uroczystości. 
Oto ono:

Świadectwo
Weekend 19-20 maja była dla mnie wyjątkowy pod względem dostrzegania Boga w moim życiu. Kiedy już podjęłam decyzję, że jadę na 40-lecie diecezji, powierzyłam ten czas Bogu, by to On go ułożył według swojej woli.
Zacznę od samej podróży do Koszalina. Miałam jechać autokarem, ale w ostatniej chwili okazało się, że nie ma miejsc i z kilkoma osobami musiałam pojechać pociągiem. W tym czasie spotkało mnie niesamowite doświadczenie. Siedzący naprzeciwko mnie mężczyzna spytał mnie jaką czytam książkę, była to książka „Chata” ciekawie przedstawiająca relację Boga z człowiekiem, i dalsza nasza rozmowa wkroczyła na tor wiary i doświadczania Boga w swoim życiu. Mężczyzna, który był niewierzący okazał się skory do dialogu. Przyłączyły się również inne siedzące koło nas osoby. Cieszyłam się, że mogę powiedzieć moje świadectwo wiary, dlaczego wierzę i dlaczego chodzę do Kościoła, a przy tym podchodzić z szacunkiem do kogoś kto zaprzecza, że Bóg istnieje, bo przecież Bóg daje wolność człowiekowi, więc ja też muszę ją uszanować. Sama jednak rozmowa o Bogu była niesamowita.
Na samym stadionie Gwardii najbardziej poruszająca dla mnie była adoracja. Jezus niesiony w rękach biskupa, powiewające za Nim flagi, klęczący i zapatrzeni w Niego ludzie, także i ja... cudowne doświadczenie modlitwy. Tego, że Bóg jest wśród nas, że jest na wyciągnięcie mojej ręki, że chodzi między nami i dotyka, obdarza łaską, pokojem serca. Wzruszająca była dla mnie wiadomość, że jedna kobieta została uleczona z bezpłodności i będzie mogła mieć upragnione dziecko. Co do mnie, Bóg dał mi wielki pokój serca, prosiłam, by zabrał zmartwienia i On to zrobił. Jakby ukołysał moje serce, duszę.
Nocowałam u znajomej w Koszalinie. Dzięki temu mogłam też zobaczyć Dom Miłosierdzia, który jest bliski mojemu sercu, widziałam jak dużo potrzeba by zaczął funkcjonować i cieszyłam się, że mogłam pomóc w kweście na jego rzecz na stadionie.
Pan Bóg pokazał mi również przy niedzielnym powrocie do domu z Koszalina, że to On jest cały czas przy mnie i On kierował tym wyjazdem. Spotkałam w przedziale mężczyznę, który również był na stadionie Gwardii w sobotę. Rozmawialiśmy i dzieliliśmy się przeżyciami z tego dnia. Było to jakby postawienie kropki nad „i” Boga, który jest zawsze przy człowieku, przy mnie. Gdy się mu zaufa i odda życie może niezwykłe rzeczy zdziałać i ja tego doświadczam.

Kasia



(poniżej przytaczam jeszcze jedno krótkie sprawozdanie - świadectwo jakie znalazłem na stronach opoka.org - jako dowód na to, żę Dzień Cudów w Koszalinie to nie moje subiektywne doznanie)

"40-lecie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej

19.05.2012

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska świętuje 40-lecie istnienia. Trwające kilka dni obchody rocznicowe stały się wielkim wydarzeniem ewangelizacyjnym. Dziś na stadionie Gwardii w Koszalinie zgromadziło się kilkanaście tysięcy ludzi. Od godz. 10.00 trwały katechezy i modlitwy prowadzone przez ojców Antonello Cadeddu i Enrique Porcu, znanych na całym świecie włoskich charyzmatyków, pracujących od lat z mieszkańcami slumsów w São Paolo w Brazylii. W godzinie miłosierdzia sprawowano uroczystą Eucharystię koncelebrowaną przez biskupów z metropolii szczecińsko-kamieńskiej i licznie zgromadzone duchowieństwo.

Diecezja koszalińsko-kołobrzeska została erygowana przez papieża Pawła VI dokładnie 28 czerwca 1972 r. Jej pierwszym pasterzem był bp Ignacy Jeż, więzień Dachau, zmarły w Rzymie 16 października 2007 r., na dzień przed ogłoszeniem jego nominacji kardynalskiej. Jego zawołanie biskupie: Veni ignem mittere, „Przyszedłem rzucić ogień”, stało się hasłem obchodów rocznicowych. W zamyśle obecnego ordynariusza, bp. Edwarda Dajczaka, świętowanie 40-lecia nie miało być bowiem jedynie czymś w rodzaju „akademii ku czci” czy też zwykłym historycznym wspomnieniem. Chodziło o rozpalenie na nowo ognia wiary w Kościele koszalińskim. Dlatego, przez cały tydzień poprzedzający sobotnie uroczystości, swoje rekolekcje, prowadzone przez włoskich charyzmatyków, odbyli niemal wszyscy kapłani pracujący na terenie diecezji. Natomiast w przededniu dzisiejszych uroczystości miał miejsce Kongres Ruchów i Stowarzyszeń katolickich, na którym również nie zabrakło ojców Antonello i Enrique.


Obchody rocznicowe w Koszalinie, zarówno podczas rekolekcji kapłańskich, Kongresu Ruchów, jak i w czasie głównego spotkania na stadionie, obfitowały w niezwykłe znaki działania Ducha Świętego. Doświadczali ich wszyscy: biskupi, kapłani i świeccy. Wielu ludzi po raz pierwszy doświadczyło obecności Boga w tak namacalny sposób. Było wiele uzdrowień fizycznych i duchowych. Wielu ludzi modliło się darem języków. Niektórzy po latach nawrócili się do Boga.


Podczas Eucharystii na stadionie złożono uroczyste wyznanie wiary i odnowiono przyrzeczenia chrzcielne. Pokropienia wiernych dokonano z XIII-wiecznej kamiennej chrzcielnicy, która przed wiekami znajdowała się w pierwszym sanktuarium na Górze Chełmskiej. Jest to prawdopodobnie najstarsza zachowana chrzcielnica na terenie diecezji. Chciano w ten sposób pokazać, że korzenie wiary na ziemi koszalińskiej sięgają głębiej niż 40 lat wstecz.


Kolorytu sobotniemu spotkaniu na stadionie dodawała także niezwykła animacja muzyczna, prowadzona przez zespół Gospel Rain wraz z diecezjalną diakonią muzyczną, a także animacja taneczna w wykonaniu diakonii tańca ze Wspólnoty Radości Paschalnej z Gdyni.


ks. W. Parfianowicz, Koszalin"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz