czwartek, 14 czerwca 2018

Tercjanka Jakobina z Settesoli (Fr, Jacope de Septemsoli)

Właśnie nasza pracownia ukończyła pierwszą na świecie ikonę zsłużonej opiekunki Św. Franciszka Jakobiny z Settesoli (Fr. Jacopa de Septemsoli)
Wielkość 40x60
Scenariusz i przygotowanie podobrazia ikony Andrzej Binkowski
Ikonę napisała Renata Kowalczyk


A oto jej krótka historia za www.isf.edu.pl
Jakobina z Settesoli, zarówno sławna jak i święta w mieście Rzymie, zasłużyła u świętego na szczególny przywilej miłości. Nie moja to rzecz opisywać ku jej chwale jej sławetne pochodzenie, godność rodziny, czy wreszcie zadziwiającą doskonałość jej cnót i długoletnią wstrzemięźliwość wdowieństwa.
Otóż święty zapadł był na tę chorobę, która zamykając serię wszystkich jego schorzeń, dopełniła szczęśliwego biegu życia błogosławionym zejściem. Wtedy, na kilka dni przed śmiercią, chciał posłać po panią Jakobinę do Rzymu, ażeby co prędzej przybyła, jeżeli pragnie go jeszcze zobaczyć przed jego powrotem do ojczyzny niebieskiej, skoro tak żarliwie miłowała go jako wygnańca na ziemi. Piszą list, szukają szybkiego gońca, a znalezionego sposobią do drogi. Nagle przed drzwiami usłyszano tętent koni, hałas żołnierzy, wspaniały przybył orszak. Jeden z towarzyszy podszedł do drzwi i tu zastał obecną tę, do której jako nieobecnej dopiero co sposobił posłańca. Cały przyjęty zdumieniem co prędzej pobiegł do świętego i nie posiadając się z radości, oznajmił: „Ojcze, przynoszę ci dobrą nowinę!”. A Święty zaraz uprzedził go w odpowiedzi, mówiąc: „Błogosławiony Bóg, który brata naszego panią Jakobinę posłał do nas! Otwórzcie wrota i wprowadźcie ją do środka, ponieważ dla brata Jakobiny nie musimy stosować zakazu wchodzenia kobiet!”.
Wśród szlachetnych gości wybucha wielka radość, a wśród duchowych uprzejmości płynęły łzy. To był cud: okazuje się, że święta niewiasta przywiozła wszystko, co zostało wymienione w napisanym poprzednio liście, jako potrzebne na pogrzeb Ojca. Przywiozła: prześcieradło popielatego koloru dla przykrycia ciała po śmierci, także dużo świec, całun na twarz, poduszkę pod głowę i pewien przysmak, jaki Święty lubił. I tak wszystko, czego pragnął jego duch, Bóg mu podsunął. Oczywiście opowiem dalej wydarzenia tej podróży, by szlachetnej wędrownicy nie zostawiać bez pociechy.
Wielka rzesza ludzi, przede wszystkim lud pobożny z miasta, oczekuje na bliskie narodziny Świętego ze śmierci do nieba. Ale Święty, wzmocniony przybyciem pobożnej rzymianki, zda się pożyje troszkę dłużej. Stąd też owa pani postanowiła zostać sama z synami i paroma giermkami, a resztę świty odesłać z powrotem. Na to Święty do niej: „Zaniechaj, bo ja odejdę w sobotę, a ty w niedzielę powrócisz razem ze wszystkimi”. Tak też się stało: o oznaczonej godzinie wkroczył do Kościoła triumfującego on, który mężnie walczył w Kościele walczącym. Pomijam zbiegowisko ludzi, okrzyki uniesienia, uroczyste bicie dzwonów, potoki łez; pomijam płacz synów, szlochanie najbliższych, westchnienia towarzyszy. Przejdę do tego, co zdoła pocieszyć podróżniczkę, pozbawioną pociechy ojcowskiej.
Tak więc ukradkiem, ją osobno, całą zalaną łzami, prowadzą do zwłok przyjaciela, by mogła je wziąć w ramiona, a wikariusz rzecze: „Oto ten, którego miłowałaś jako żywego, obejmij go teraz jako martwego!”. Ona zaś płacząc nad ciałem gorącymi łzami, jęczy żałosnym głosem i szlochaniem, a ponawiając żałobne uściski i pocałunki, zdejmuje zasłonę, by zobaczyć go odsłoniętego. Cóż więcej? Kontempluje owo drogie naczynie, w którym ukrył się drogocenny skarb, zdobny pięcioma perłami stygmatów, które wyrzeźbiła ręka samego Wszechmogącego, na podziw całemu światu. Ogląda je i napełniona niezwykłą radością odżywa przy zmarłym przyjacielu. Przeto radzi, żeby nie zatajać ani nie ukrywać w jakikolwiek sposób tego niesłychanego cudu, ale daje bardzo mądrą radę, żeby pokazać go wszystkim naocznie. Dlatego wszyscy pośpiesznie biegną to zobaczyć, a stwierdziwszy prawdziwość tego, czego Bóg nie dokonał w żadnym innym narodzie, wpadają w podziw i zdumienie. Zatrzymuję pióro, nie chcąc bełkotać, gdyż jasno wyłożyć nie potrafię. Jan Frigia Pennate, wówczas jeszcze chłopiec, później prokonsul w Rzymie i urzędnik świętego pałacu, wbrew wszelkim wątpliwościom z własnej woli stwierdził i przysiągł, że wtedy właśnie razem ze swoją matką na własne oczy widział i rękami dotykał stygmatów Zmarłego.
Podróżniczka Jakobina, pocieszona znamienitą łaską, powróciła do domu, a my przejdźmy do innych cudów, które zdarzyły się po śmierci świętego.
(Tomasz z Celano, Traktat o cudach św. Franciszka)

czwartek, 26 kwietnia 2018

WYSTAWA IKON W SKANSENIE

       ZAPRASZAM przez cały sezon letni do kościólka na terenie Muzeum Kultury Ludowej w Osieku Nad Notecią. W trakcie trwania przewiduję kilka spotkań z zainteresowanymi ikoną oraz koncert natchnionej ikonami muzyki i pieśni Katarzyny Chrzan.           


Autor a na ołtarzu ikony.

Prawidłowo, specjalna półka do ustawienia ikon

Wśród moich ikon gościnnie ikony Renaty Kowalczyk oraz jedna z Moskwy i jedna z Mińska

OSOBIŚCIE ZAPRASZAM NA WYSTAWĘ I CHWILĘ SKUPIENIA











wtorek, 24 kwietnia 2018

Mandylion na dębowej desce

Dzisiaj skończyłem pisanie ikony która mnie "poganiała". Pisałem inne a ta tkwiła w głowie. Podobrazie zrobiłem ze starej dębowej deski przeciętej na dwie części i sklejonej.Łączone na jeden szpong.
Pisząc czułem i widziałem każdy element jeszcze zanim pojawił się na desce. Z jednej strony to ułatwienie, bo wiadomo co ma być, z drugiej utrudnienie bo trzeba uzyskać efekt jaki jest wymagany i widzi się wnętrzem. Bóg pozwlił ukończyłem i ikona będzie na najbliższej już wystawie w Muzeum Kultury  Ludowej wOsieku Nad Notecią.
A oto ona
\
Wielkość 44x45cm


sobota, 7 kwietnia 2018

Matka Boża Hodegetria.

Matka Boża Hodegetria. 49cm x 70cm Inspirowałem się ikoną matki Bożej Częstochowskiej. To celowe odwołanie do naszej narodowej świętości. Ikona przeznaczona jest jako dar do rozmównicy w pustelni - klasztorze franciszkańskim na Świętej Górze Polanowskiej. To najdłużej pisana moja ikona. Głownie z powodu mojej choroby ale też długo rozważałem jakie elementy z MB Częstochowskiej spełnią przekaz jaki ma nieść ta ikona.


sobota, 9 grudnia 2017

OPOWIEŚCI WIGILIJNE -wystawa w Muzeum Wodociagów Bydgoszcz

Udzial w wystawie biorą oprócz mnie:
Jagoda Dąbrowska, Jan Gordon, Krzysztof Kloskowski, Krzysztof Kłosowicz, Renata Kowalczyk, Ewa Miller, Jerzy Riegel, Robert Sawicki, Waldemar Zyśk.
A to o moim udziale w wystawie:

Fot.Robert Szatkowski

Fot.Robert Szatkowski

Fot.Robert Szatkowski

Fot.Robert Szatkowski



Przygotowania do wystawy. Fot. K. Kloskowski

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Jerozolimska ikona Matki Bożej

No i Pan Grzegorz z Ciechanowa pokierował moje pisanie na Ikonę Matki Bożej Jerozolimskiej. Dostałem blat od stołu dębowego, wygięty w łuk, wykonany z dwóch rdzeniowych desek. Szpongi wykonane z innego drewna zjadły pasożyty i płaszczyzna przez stulecie wygięła się w piękny łuk. Podzieliłem cały stół na trzy deski półmetrowe. Na najbardziej foremnej napisałem dla Pana Grzegorza MB Jerozolimską. 36x50cm wzorując się stylem na ikonach rosyjskich z XIX wieku. Aoto efekt:

Matka Boża Jerozolimska 50x36. Zakończyłem pisanie 30.11.2017 roku

Ikona tak mnie "wzięła"że już przygotowałem deskę 75x45 by wczuć się bardziej w ten wizerunek.

wtorek, 14 listopada 2017

Na ostatniej desce czyli MB Chersońska 2017

Zabrakło mi desek.W oczekiwaniu na dostawę nie mogłem być bezczynny. Miałem taką fornirowaną deskę o bardzo spękanym fornirze. Postanowiłem wykorzystać to spękanie. Deskę scaliłem, zakonserwowałem porządnie by powierzchnia już nie pracowała. No i powstała Matka Boża Chersońska. Zastosowałem nową dla mnie technikę wykonania karnacji polegającą na pracy gęstym laserunkiem. Uważam że jest super. To nauka na przyszłość.  Czasami nawet brak desek jest mobilizacją do pracy i nauki.

Chersońska ikona Matki Bożej. 31x44cm. Praca ukończona w dniu 13.11.2017. Wykonana na desce fornirowane o bardzo popękanym fornirze. Oczywiście całość utrwalona i zakonserwowana, spękanie celowo użyte jako efekt artystyczny.