Bł. Dorota z Mątowów.
 |
| Błogosławiona Dorota z Mątowów. Ikona 39,5 x 56cm. Autorzy Andrzej Binkowski i Renata Kowalczyk. Grudzień 2012. Ikona z przeznaczeniem dla miasta Kwidzynia. |
(ze strony http://parafia.swrodzinabobrek.pl/?p=2037)
Kościół w Polsce ma swoją
średniowieczną stygmatyczkę, osobę cokolwiek zapomnianą, choć niezwykłą.
Matka dziewięciorga dzieci, mistyczka, niestrudzony pielgrzym po
sanktuariach Europy, w końcu mniszka, zamurowana na własne życzenie przy
katedrze w Kwidzyniu. Mowa o bł. Dorocie (1347-1394), urodzonej w
Mątowach koło Malborka, na terenie należącym wówczas do Prus, a
właściwie do państwa będącego we władaniu zakonu krzyżackiego. Dorota
pochodziła z rodziny holenderskich osadników osiadłych na Żuławach.
Pod wpływem matki bardzo wcześnie zaczęła pracę nad
pogłębieniem życia religijnego. Już w młodym wieku przeżywała stany
mistyczne. Uważała, że jej przeznaczeniem jest służba Bogu. Jednak w
wieku 16 lat wbrew własnej woli została wydana za starszego od niej o
prawie 20 lat bogatego gdańskiego rzemieślnika posiadającego warsztat
wykonujący zbroje dla rycerstwa, Adalberta.
Mąż Doroty był jedną z najlepszych partii w Gdańsku. Posiadał
świetnie prosperujący warsztat, lubił wystawne życie i starał się
utrzymywać wysoką pozycję w gdańskim patrycjacie. Jako rzemieślnik i
kupiec lubił wystawne życie towarzyskie. Bywało, że przychodził pijany.
Dbał o swe znaczenie. Miał też temperament władczy i bardzo gwałtowny.
Kiedy więc Dorota zaczęła codziennie uczęszczać do kościoła mariackiego
na Mszę świętą oraz do dominikanów, których sobie upodobała w sposób
szczególniejszy, kiedy nadal oddawała się modlitwie i uczynkom pokutnym,
a korzystając ze znacznego majątku męża – również uczynkom
miłosierdzia, mąż często wychodził z równowagi. Doprowadzał wówczas do
awantur, bicia do krwi, zamykania żony, by nie mogła uczęszczać do
kościoła. Dopiero kiedy pewnego dnia tak ją pobił, że była bliska
śmierci, okazał Dorocie nadzwyczajną troskliwość w trosce o swoje
„dobre” imię.
Heroiczna cierpliwość i łagodność żony zwyciężyła. Swoją dobrocią i
cierpliwością, ale zarazem i modlitwą sprawiła, że Adalbert stawał się
coraz spokojniejszy i łagodniejszy, zaczął i on częściej przystępować do
sakramentów. Być może do nawrócenia przyczyniły się również domowe
nieszczęścia. W czasie epidemii, jaka zapanowała w roku 1373, zmarło mu
naraz troje dzieci. W czasie epidemii w roku 1382 zaraza zabrała mu
dalszych pięcioro dzieci, jakie mu dała Dorota. Na dziewięcioro dzieci
przeżyła rodziców tylko jedna córka, która wstąpiła do klasztoru mniszek
w Chełmnie.
Jedyna jej córka która dożyła wieku dorosłego, Gertruda została
potem mniszką benedyktyńską w Chełmnie. Dorota pisała potem do niej:
„Droga córko, powinnaś sama naszego Pana, jak Oblubieńca, miłować i
bezustannie Go wzywać. Niech Twoje myśli i Twoje zmysły zajmują się Nim
często, wówczas poczujesz Jego smak (…). Porzuć wygodne drogi i
wspaniałe gościńce. Trzymaj się mocno naszego Kochanego Pana i ucz się
od Niego chodzić również po wąskich ścieżkach, które prowadzą do życia
wiecznego”.
Stopniowo zdołała nakłonić męża do pracy nad urobieniem życia
wewnętrznego, a następnie odbyła z nim szereg pielgrzymek do
zachodnioeuropejskich sanktuariów. Razem z mężem Dorota nawiedziła w
roku 1384 Akwizgran, by uczcić relikwie męki Pańskiej. Następnie
wspólnie odwiedzili słynne sanktuarium Matki Bożej w Einsiedeln
(Szwajcaria). Pobyt tam wywarł na nich tak silne wrażenie, że sprzedali
warsztat i dom, i udali się z nową pielgrzymką (1385-1387). Trwała ona
dwa lata i przebiegała wśród wielkich niewygód i niebezpieczeństw ze
strony rozbójników. Na miejsce dotarli wycieńczeni i ograbieni z mienia.
W niektórych klasztorach żeńskich Dorota zetknęła się z nową formą
ascezy przez zamurowanie się w klasztorze. Wreszcie w latach 1389-1390
pielgrzymowała do Rzymu. Setki kilometrów, noce spędzone na czuwaniu i
kontemplacji, a także ekstaza przezywana w sanktuariach, które
nawiedziła, sprawiły, że dotarła do Wiecznego Miasta skrajnie
wyczerpana. Spędziła tam kilka tygodni, nękana przez tajemniczą chorobę,
uduchowiona i szczęśliwa. Kiedy w maju 1390 roku wróciła do Gdańska,
jej mąż już nie żył.
Dorota opowiadała spowiednikom o wizjach, które miała. O
słowach, które, mówił do niej Jezus. Mówiła w taki sposób, że zachwycała
wybitnych teologów. Znalazła ich dopiero wśród kanoników w Kwidzynie.
Kiedy mieszkała w Gdańsku, księża krzyczeli na nią z ambony. Większości
gdańskich księży nie podobało się, że Dorota chce codziennej Komunii
świętej. I powołuje się przy tym na życzenie Pana Jezusa. Wtedy ludzie
przyjmowali Komunię rzadko: według tradycji krzyżackiej najpobożniejsi
siedem razy w roku.
Nic więc dziwnego, że po śmierci męża osiadła w Kwidzynie i poddała się
kierownictwu duchowemu Jana z Kwidzynia, który wcześniej był profesorem
teologii na uniwersytecie w Pradze. Ujawniała mu swoje objawienia i
przeżycia mistyczne, ekstazy. Opisał on potem wydarzenie nazwane
przemianą serca: Miało to miejsce w 1385 r., podczas modlitw w kościele
Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku. W czasie uroczystości kościelnej
Dorota klęcząca w tłumie zobaczyła Chrystusa, który zbliżył się do niej i
zabrał jej serce, a dał nowe, gorące i napełniające ją wielką radością i
miłością do Boga”. W opisie Jana z Kwidzyna fakt ten potraktowany jest
jako zdarzenie cudowne, polegające na fizycznej wymianie serca.
Niewątpliwie przemiana serca u bł. Doroty była początkiem jeszcze
intensywniejszych przeżyć mistycznych.
Od młodzieńczych lat Dorota nosiła stygmaty. Jan z Kwidzyna
zeznał, że rany Doroty zmieniały się, nie zawsze krwawiły, choć ich
noszenie wiązało się z ogromnymi cierpieniami. Swoistym świadectwem o
stygmatycznych zranieniach Doroty jest poświęcona jej ikonografia. Od
samego początku przedstawia się Błogosławioną trzymającą w ręku albo
strzały, albo miecze skierowane we własne serce.
Na własne życzenie, a za zgodą kapituły pomezańskiej, dnia 2 V
1393 r. została zamurowana w celi przylegającej do katedry
kwidzyńskiej. Przez zakratowane okienko, wychodzące na ołtarz z
Tabernakulum – codziennie przyjmowała Komunię św. W celi Doroty były
trzy okienka. Jedno w stronę kościoła, przez które codziennie
przyjmowała Komunię. Drugie w stronę nieba, przez które składała ręce. I
trzecie w stronę cmentarza, przez które rozmawiała z przychodzącymi do
niej ludźmi. Jechali do niej z daleka, żeby się w trudnych sprawach
poradzić. I odchodzili pod głębokim wrażeniem tego, co usłyszeli.
Zamykając się przed ludźmi w celi, w niewytłumaczalny sposób na nich się
otwarła. Ci, którzy dotąd nią gardzili, odkryli i zafascynowali się jej
przemyśleniami.
Tak było choćby w przypadku księdza Mikołaja Hollanda, który
skończył studia w Pradze. Rozmowy z niewykształconą Dorotą ogromnie nim
wstrząsnęły. – Pewnego razu wyjawiła mi niektóre moje grzechy popełnione
w młodości. A sama o sobie powiedziała, że jest niepotrzebnym i
nieprzynoszącym owoców stworzeniem – opowiadał z przejęciem.
Potwierdzał, że kobieta całymi nocami się modliła.
Wyczerpana pokutą, zmarła 25 czerwca 1394 r. Jej grób znajduje
się w podziemiach tamtejszej katedry św. Jana Ewangelisty w krypcie
biskupów. Tej niezwykłej niewieście zaczęto natychmiast po śmierci
oddawać cześć jako osobie świętej. Sława jej objęła całe terytorium
krzyżackie i przeszła do Polski, Niemiec i do Czech. Ponieważ liczba
pielgrzymek zwiększała się z każdym dniem, biskup nakazał wybudować dla
błogosławionej osobną kryptę, gdzie umieszczono jej ciało i gdzie
wystawiono jej ołtarz. Działy się także przy jej grobie liczne
uzdrowienia i nawrócenia. Z polecenia biskupa Kwidzyna i wielkiego
mistrza krzyżackiego, spowiednik i kierownik duchowy Doroty, Jan z
Kwidzyna, napisał jej żywot w języku łacińskim i niemieckim. Do dnia
dzisiejszego zachowało się w odpisach kilka jego egzemplarzy. Tekst
niemiecki ukazał się drukiem w Malborku w roku 1492 jako pierwszy druk
pomorski. Tenże Jan z Kwidzyna spisał również objawienia, jakie miała
Błogosławiona jego penitentka i jej wyznania.
Na podstawie tych dzieł, jak też na prośbę wielkiego mistrza i
biskupów pruskich papież Bonifacy IX w roku 1404 polecił przeprowadzić
proces kanoniczny biskupom chełmińskiemu i warmińskiemu oraz opatowi
oliwskiemu. Spisano zeznania 257 świadków o cnotach błogosławionej i o
doznanych niezwykłych łaskach w ośmiu obszernych tomach i w roku 1405
wysłano je do Rzymu. Jednak wojna Polsko-Krzyżacka przerwała ów proces
beatyfikacyjny. Jak donosi w swojej Kronice Jan Długosz, król Władysław
Jagiełło po zwycięstwie pod Grunwaldem nawiedził we wrześniu 1410 roku
jej grób. Ze względu na relikwie nie pozwolił zniszczyć znajdującego się
pod panowaniem krzyżackim miasta, a nawet nadał mu nowe przywileje.
Kult Doroty trwał nadal w Ziemi Chełmińskiej i na Warmii. Na
tej podstawie biskup chełmiński, Jan Lipski, dekretem z 1637 roku
polecił czcić Dorotę z Mątowów wraz z Jutą z Chełmży jako patronki Ziemi
Pruskiej. W czasie niewoli kult zamarł. Protestanckim władzom
niemieckim nie zależało przecież, by rozbudzać ducha katolickiego. Ale
po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 biskupi warmiński i chełmiński
rozpoczęli starania o jej kanonizację. W roku 1933 została wysłana
petycja do Rzymu, w 1935 poparł ją biskup gdański i synod diecezjalny.
Energicznie prowadzili je dalej biskup chełmiński i gdański po wojnie od
1945 roku. Zostały one wreszcie uwieńczone wynikiem pomyślnym. Dnia 9
stycznia 1976 roku Kongregacja do spraw beatyfikacji i kanonizacji
zatwierdziła dekret stwierdzający heroiczność życia oraz istnienie kultu
od niepamiętnych czasów. Dekret ten tegoż dnia podpisany przez papieża
Pawła VI, jest równoznaczny z aktem beatyfikacji. W 1999 roku w jej
kaplicy modlił się ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary Joseph
Ratzinger – dzisiejszy papież Benedykt XVI.
Dorota z Mątowów jest jedyną osobą wśród polskich świętych,
która wybrała formę życia rekluzy. Bardzo wcześnie zaczęła przeżywać
stany mistyki w jej najwyższych formach: widzeń, poufałej rozmowy z
Chrystusem, otrzymywanych nadprzyrodzonych nakazów, stanów ekstazy itp.
Wyróżniała się nabożeństwem do męki Pańskiej. Jest również jedyną w
polskiej hagiografii stygmatyczką. Jest rzeczą znamienną i nader rzadko
spotykaną nawet wśród świętych, że wizje bł. Doroty pokrywały się ze
świętami liturgicznymi i były z nimi silnie powiązane. Dorota wyróżniała
się także niezwykłym nabożeństwem do Eucharystii. Spowiadała się
codziennie, by mogła przyjmować codziennie Komunię świętą. Był to w
owych czasach także wyjątek. Jej biografowie stwierdzają, że bł. Dorota
miała szczególne nabożeństwo do dusz czyśćcowych i że była z nimi w
żywym kontakcie. Za najprostszą drogę do doskonałości uznawała wstręt do
grzechu, nawet najmniejszego, oraz całkowite oddanie się Bogu, tak aby
nic nie zostawiać dla siebie. Życie Doroty było radykalnym wołaniem o
ducha, o obecność modlitwy, ciszy, świętej samotności, w której można
doświadczyć Boga.
(więcej o Błogosławionej ze strony BREWIARZ - kliknij)