poniedziałek, 7 października 2013

Akatyst Do Matki Bożej i wystawa ikon w Aleksandrowie Kujawskim - zdjęcia

Ikona Matki Bożej przed którą odprawiono nabożeństwo Akatystu Do Bogarodzicy w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie.

Nabożeństwo Akatystu Do Bogarodzicy w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie


Nabożeństwo Akatystu Do Bogarodzicy w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie Prowadzi ksiądz Rafał Szwedowicz SDB
Otwarcie wystawy ikon w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie. Ikony ustawione w formie ikonostasu, z podziałem na część lewą - Maryjną (na fotografii) i prawą - Chrystologiczną.



Otwarcie wystawy ikon w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie. Ikony ustawione w formie ikonostasu, z podziałem na część lewą - Maryjną i prawą - Chrystologiczną.

Mój tryptyk + 1 na wystawie ikon w dniu 06.10.2013r w Aleksandrowie Kujawskim Parafia Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Salezjanie.Fragment części Chrystologicznej.

link do galerii z wernisażu autorstwa Pana Jakubczaka :
GALERIA WERNISAŻU

sobota, 28 września 2013

Święty Tytus Biskup z Krety

No i Kreta znów się o mnie upomniała. Zwrócono się do mnie z prośbą o wykonanie ikony Świętego Tytusa Biskupa z Krety. Wraz z prośbą otrzymałem współczesny kreteński wzór i ... ikona napisana. Jedzie do Włoch do klasztoru.
Wraz z Renatą wzięliśmy się w tempie expresowym za wykonanie.
Święty nam pomagał, ikona się sama malowała. Serio. Wyjątkowo bezproblemowo przeszły wszystkie etapy tworzenia.Widać Święty Tytus nadzorował, pewnie bardzo mu zależy na tym by szybko dotarła w odpowiednie ręce.
Oto efekt:
A teraz trochę z Wikipedii o samym Tytusie:

"
Tytus z Krety, Tytus Kreteński, apostoł Tytus, cs. Apostoł , jepiskop Kritskij (ur. ok. 2 w Antiochii Syryjskiej, zm. ok. 96 prawdopodobnie w Gortynie) – uczeń św. Pawła Apostoła, biskup, apostoł Krety, święty Kościoła katolickiego i prawosławnego.
Tytus znany jest wyłącznie z listów św. Pawła.
Pochodził z rodziny grecko-rzymskiej, zamieszkałej w okolicy Antiochii Syryjskiej (dzisiejsza Turcja). Stamtąd zabrał go Apostoł do Jerozolimy. Tytus został wyznaczony przez św. Pawła na biskupa Krety – opiekował się tamtejszą gminą chrześcijańską. W Nowym Testamencie znajduje się list skierowany do Tytusa napisany ok. 65 roku przez św. Pawła.
Tytus zmarł w wieku 94 lat. Grób Tytusa znajduje się prawdopodobnie w Gortynie, gdzie według legendy miał ponieść śmierć męczeńską, natomiast relikwie Grecy przenieśli w 1662 roku do Bazyliki św. Marka w Wenecji. W roku 1966 Paweł VI zwrócił je Cerkwi prawosławnej na Krecie, gdzie spoczywają w mieście Iraklio."

piątek, 13 września 2013

Ikona Świetego Oblicza - przygotowanie do spotkania w Skrzatuszu

Przygotowując się duchowo do spotkania w dniu 15 września  w Skrzatuszu z okazji XXV lecia koronacji figury Matki Bożej Skrzatuskiej napisałem ikonę Świetego Oblicza. Po poprzedniej tak wzniosłej uroczystości jaką przeżyłem w maju zeszłego roku w Koszalinie, napisałem dwie ikony o tej samej tematyce. Niewątpliwie są one wyrazem bezpośredniego spotkania z Jezusem, jakie było i jakie będzie.
Oto efekt przygotowań duchowych:
Ikona Świętego Oblicza. 55c, x 50cm. Zakończona  w dniu 12 września 2013


niedziela, 1 września 2013

"Jestem niemodny" ( z internetu)

 
Ikona Chrystusa "Kto się mnie wyprze przed ludźmi...", czyli Nie Wstydzę Się Jezusa
 Czytając posty w internecie natrafiłem na taki krótki i prosty, ale jakże mądry tekst wpisany przez pana o pseudonimie "Niemodny":

Ten nasz współczesny dziwny świat staje się coraz bardziej nowoczesny i postępowy, że ja nijak nie potrafię za nim i jego nowymi trendami nadążyć. Jestem ciągle taki staroświecki i niemodny, że nawet zacząłem się zastanawiać czy jeszcze jestem normalny i czy nie powinienem się wstydzić, ale przełamać się do nowej mody nie mogę. Chciałem nawet zasięgnąć porady psychologa, żeby upewnić się czy wszystko ze mną w porządku, ale zauważyłem, że takich jak ja niemodnych jest przygniatająca większość. Spostrzegłem też, że choć tych podobno nowoczesnych ludzi jest malutko, to są strasznie krzykliwi i nachalni w narzucaniu tych swoich „modnych” trendów, szczególnie na forach internetowych. Ciekawe dlaczego, kto ich do tego skłania a może i zmusza? Tu właśnie oni usilnie przekonują innych, że Boga nie ma i że wiara w Niego to maniakalna choroba psychiczna. Sytuacja stała się jeszcze bardziej dziwna, kiedy poznałem świadectwa setek nawróconych na wiarę ateistów, którzy z kolei twierdzą, że właśnie dzięki Bogu z ciężkiej choroby duchowej wyszli i sami teraz zastanawiają się jak mogli być tak głupi i tyle czasu w niej tkwić. Oni to właśnie powtarzają, że człowiek, aby się nie pomylić, nie tylko na całe życie, ale i na wieczność, w żadnym wypadku nie powinien słuchać hałaśliwego wrzasku innych ludzi, tych demagogów niewiary, tylko wewnętrznego cichego głosu swojego serca. No i zacząłem tego głosu słuchać uważniej, a on ciągle powtarza: Ja jestem Pan Bóg twój, Ja jestem, bądź spokojny, jeśli ty nie odejdziesz, ja zawsze będę z tobą. Czy to jest normalne czy nie, bo jednak ci podobno postępowi tego głosu nie słyszą. Oni są tak nowocześni, że nie chodzą do kościoła, gdzie Bóg przemawia do słuchających Go ludzi, ponieważ jak mówią, nie chcą być indoktrynowani i ogłupiani przez klechów, a ja staroświecki niemodny facet chodzę i właśnie w kościele słyszę Boży głos Jezusa, który wyraźnie powtarza: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi. Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”. Ten głos Jezusa potwierdza mój wewnętrzny głos serca, więc wszystko jest ze mną w porządku. Chyba dlatego ci pseudo nowocześni zniechęcają innych do Kościoła, aby słów Boga nie słyszeli i nie poznali prawdy. Ktoś mądrze powiedział, że do człowieka zawsze dochodzą myśli z dwóch źródeł: od Boga albo od szatana, a nasza rola to dokonać prawidłowego wyboru. Bóg jest ciągle taki sam, staroświecki i niemodny, szatan jest taki „postępowy i nowoczesny”. Czy słuchać Boga, który prawdę swoich słów udowodnił ofiarą Krzyża i zmartwychwstaniem czy raczej tych pseudo modnych, którzy oprócz agresywnych krzyków i przegranego życia i wieczności, nic do zaoferowania nie mają? Ja wybrałem i jednak wolę pozostać niemodnym staroświeckim wierzącym człowiekiem. Będę coraz mocniej wierzył w Boga, będę chodził do Jego kościoła, na pielgrzymki i procesje, a nie na „modne” parady równości, organizowane przez „naćpaną hołotę”, jak stwierdził pewien „ekspert” od religii i wiary. Będę po staroświecku cenił życie i nigdy nie poprę „postępowej” aborcji, eutanazji i in vitro, bo co to za postęp, który daje prawo do legalnego niszczenia zdrowia przez narkotyki i zabijania bezbronnych niewinnych ludzi, szczególnie dzieci, o których molestowanie tak „martwią się” ci pseudo postępowi i nowocześni zwolennicy szatańskich zabójczych planów na przyszłość ludzkości. Będę sprzeciwiał się złu gdziekolwiek by nie było: w sobie, w Kościele, na świecie czy na forum. Nie będę „postępową” śniętą rybą, płynącą bezwolnie z „nowoczesnym” trendem do samozagłady. Będę nadal niemodnym staroświeckim wierzącym człowiekiem, który zgodnie z wolą i obietnicą Boga ma wygrać wszystko co najważniejsze: życie wieczne.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Ikona Matka Boża z Guadelupy

Na prośbę wiernego Matce Bożej znajomego, który odwiedził sanktuarium w Meksyku i wrócił do Polski pod olbrzymim wrażeniem. Wizerunek ten jest dość trudny do napisania, choćby ze względu na to, że na każdym zdjęciu wygląda zupełnie inaczej. Takie ma właściwości.
Postaraliśmy się we dwójkę, ja i Renta, poznać jak najwięcej istniejących zdjęć, innych wersji malarskich i wzbogacić uzyskaną wiedzę o wrażenia człowieka który oglądał dzieło na własne oczy.
Ta ikona jest efektem końcowym naszych poszukiwań. Mam nadzieję że spodoba się Autorce oryginału  - Matce Bożej.

Matka Boża z Guadelupy - ikona na desce olchowej, 69cm x 36cm x 3cm. Pisanie zakończyliśmy w dniu 21 sierpnia 2013 roku.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Bóg a nauka - przypowiastka z internetu




Szperając po internecie znalazłem taką ciekawą przypowiastkę, dość zaskakującą i dającą sporo do myślenia:
Niejaka "Genowefa"  pisze:

WARTO DOTRWAĆ DO KOŃCA HISTORII...

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
PS.
Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.