niedziela, 1 kwietnia 2012

Sztuka nie dla ateistów.

"Trójca Święta" A. Rublov  -   sztuka nie dla ateistów.
 

Niejaki lub niejaka "grzebala" na Onecie, biorąc udział w dyskusji "Ateiści kontra wierzący" wpisała taką opinię:
  "Witaj. Myślę, że to właśnie ateiści korzystają najbardziej z dorobku kulturowego wszystkich chrześcjan."
Praktycznie, po zastanowieniu się, można łatwo dojść do wniosku że sama opinia "grzebaly" jest dokładnie dowodem na coś zupełnie przeciwnego. Przecież to naiwna bzdura.
To wierzący najbardziej korzysta z dorobku kulturalnego ludzkości. Dlaczego? - to proste. Sztuka sakralna istnieje od zarania ludzkości. Żeby ja zrozumieć, przeżyć, trzeba wierzyć, czyli odczuwać jej sens. Rozejrzyjmy się po świecie. Największe i najpiękniejsze zabytki świata związane są z wiarą. Dlaczego ateista nie jest w stanie w pełni odebrać piękna tej sztuki? Porównam to do oglądania albumu rodzinnego przez dwie osoby: członka rodziny i zupełnie obcego. Członek rodziny patrząc na każde zdjęcie odczuwa emocje, wspomnienia, radość lub smutek, bo wiąże się to bezpośrednio z jego życiem i przeżyciami. Obcy patrzy na zdjęcia, przyjmuje do wiadomości informacje, ale nie jest w stanie empatycznie doświadczyć tego co widzi . To jego nie dotyczy. Jest obce. Może co najwyżej subiektywnie ocenić techniczną jakość zdjęcia czy sztukę fotografa. Czyli dla tego obcego zdjęcia są albo ładne, albo brzydkie. I nic więcej.
Bez porównań:
Sztuka sakralna niesie dla wierzącego ogromny ładunek emocji, przesłań, wiedzy. Kształtuje jego środowisko i wtapia się w dotykalną codzienność. Sztuka związana z religią kształtowała cywilizacje.
Ateista może co najwyżej subiektywnie ocenić poziom artystyczny dzieła sakralnego, czyli albo mu się ono podoba albo nie.
Żal mi ateistów.
A niewierzący, że korzystają z dorobku kulturalnego wszystkich chrześcijan, to niewątpliwe. W końcu współczesna sztuka ma swoje korzenie właśnie w sztuce sakralnej.
Mam dla "grzebaly" próbkę sztuki sakralnej z której niech odniesie większą korzyść niż wierzący. To Ikona Trójcy Świętej Rublova.
No, chyba że po kontemplacji się nawróci.

wtorek, 27 marca 2012

Swięto Wcielenia Pańskiego


Łk 1,26-38

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.

Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”

Anioł jej odpowiedział: „Duch święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna, i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

 Dzień Zwiastowania, Dzień Wcielenia - od tego dnia zaczyna się chrześcijaństwo. To jest nasz początek z łaski Boga. Bóg, wcielając się w ciało w TYM DNIU stworzył Kościół. Pierwszą jego członkinią była Maryja. ""Oto ja służebnica, niech mi się stanie według słowa twego." Potem Bóg wcielony w człowieka wyrzekł te same słowa podczas Kazania Na Górze" Ojcze Nasz.... Niech będzie wola twoja...". Nie musimy zmieniać tradycji by ten dzień co roku był szczególny. Wpleciony jest w Wielki Post i to daje wyjątkową okazję do Kontemplacji i przeżycia początku zbawienia Chrystusowego. Czasami spotykam się z poglądem, że w zasadzie Dzień Narodzin Pańskich powinien być pierwszą stacją Drogi Krzyżowej. Ja sobie myślę, że drugą. Pierwsza to Dzień Wcielenia Pańskiego. Po to Przyszedł, by na krzyżu za nas umrzeć.

piątek, 23 marca 2012

Gościeszyn - Madonna w ogrodzie Mistycznym


 Przez ostatnie dni wykonywałem (wraz z kolegą Piotrem Pawlickim) prace renowacyjno-konserwatorskie przy ołtarzu głównym w Sanktuarium MATKI BOŻEJ GOŚCIESZYŃSKIEJ. (Gościeszyn k.Rogowa)
 Przepięknie skomponowane prezbiterium
jest godną oprawą Madonny w Ogrodzie Mistycznym autorstwa Dirka Boutsa.
Jest to jeden z najcenniejszych obrazów mistrzów holenderskich znajdujących się w Polsce.
Poniżej przytaczam kilka informacji na temat historii dzieła oraz jego znaczenia.
Bardzo ciekawa jest botaniczna analiza obrazu autorstwa pani Jowity Jagła. Zamieszczam ją na końcu postu.
Warto do niej dotrzeć.




Z "wikipedii :
Gościeszynwieś w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie żnińskim, w gminie Rogowo. We wsi kościół pw. Nawiedzenia NMP z 1959-1960sanktuarium maryjne. W kościele znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej w Ogrodzie Mistycznym z XV w., najprawdopodobniej szkoła niderlandzka z kręgu artystycznego Dirka Boutsa
Obecnie funkcję proboszcza pełni ks. Henryk Sawiński.
Sanktuarium z lotu ptaka (Google Earth)



 Gościeszyńska Madonna
/Tomasz Rogacz Pałuki nr 686 (14/2005)/ - źródło

- "Jak się człowiek do Niej modli, to się modlitwa sprawdza"
   
   Ojciec Święty Jan Paweł II najczęściej modlił się do Matki Boskiej, która Jasnej broni Częstochowy, w Ostrej świeci Bramie, Gosposi Śląskiej z Piekar, Kalwaryjskiej Pani i Królowej Tatr z Rusinowej Polany. Słowa modlitwy skierował również do Madonny z Gościeszyna.
Główny ołtarz Sanktuarium w Gościeszynie z kopią Cudownego Obrazu. Aby Madonna mogła powrócić należało sprostać wielu wymaganiom, które określił generalny konserwator.        Chrześcijanie wierzą, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wydarzenia radosne i tragiczne, niosące nadzieję lub bezgraniczne poczucie pustki, chwile szczęścia albo grozy, chwały i upadku, splatają się z sobą w taki sposób, że wydaje się niemożliwe, że splot ten może być dziełem przypadku. Dotyka się wtedy mistyki, wyczuwalnego, czasami wręcz namacalnego, ale nigdy do końca poznanego aspektu tych wszystkich zjawisk.
    4 czerwca w roku 1979, podczas swej pierwszej pielgrzymki do ojczystego kraju, Papież Jan Paweł II przypomniał wiernym w Częstochowie swoje zawołanie biskupie "Totus Tuus" - Cały Twój - oddany całkowicie Matce Jezusa Chrystusa: "Nigdy nie zapomnę tego 3 maja roku milenijnego na Jasnej Górze, kiedy pod portretem nieobecnego Pawła VI wypadło mi, jako metropolicie krakowskiemu, celebrować milenijną Eucharystię Jasnogórską. Nigdy tego nie zapomnę. I cóż mogę o sobie powiedzieć ja, któremu po trzydziestotrzydniowym pontyfikacie Jan Pawła I wypadło, z niezbadanych wyroków Bożej opatrzności, przejąć po nim dziedzictwo i sukcesję apostolską na stolicy Świętego Piotra. Pozwólcie tylko, że powiem to jedno. Powołanie syna polskiego narodu na stolicę Świętego Piotra zawiera w sobie tak oczywistą więź z tym świętym miejscem, z tym sanktuarium Wielkiej Nadziei, że mogę powtórzyć tylko - Totus Tuus. I oto dzisiaj, z łaski Bożej, znowu tutaj jestem z wami wszystkimi".
Parafianie o swej opiekunce:
Sabina Kasprzyk, Tomasz Kasprzyk
"Obraz jest po prostu święty. Chciałabym, żeby jak najszybciej wrócił, póki ksiądz nasz urzęduje. Z dnia porwania mamy bardzo przykre wspomnienia". Janina Trepińska"Bardzo się cieszę, że obraz z nami był i będzie. Uważam, że Matka jest potrzebna. Dużo się do Niej modlimy, bo jest naszą opiekunką". Elżbieta Nyka"Mam bardzo przykre wspomnienia, ale teraz ma wrócić. Co łez było wylane przez ten obraz. Co tydzień jest nowenna, na którą przychodzi bardzo dużo ludzi z prośbą o łaskę, aby obraz wrócił".Grażyna Lisiecka "Kto by się nie cieszył na jego powrót. To rzecz unikatowa". Leon Zwolenkiewicz"Dnia porwania nie pamiętam, bo byłem wtedy w sanatorium. Był to szok, bo obraz był z nami od dawien dawna. Przed wojną proboszcz kazał obraz zamalować, jak Niemcy weszli, to uważali, że nie ma on wartości. Jak się wojna miała kończyć, Niemcy kazali stawić się wszystkim w kościele. Kościół był wtedy drewniany i najprawdopodobniej chcieli tam ludzi spalić. Wszystkie ławki kazali przesunąć pod ścianę, żeby było więcej miejsca. Jakaś kobieta za te ławki schowała obraz. Niemcy jednak nie zdążyli dokończyć swych planów, bo już w Inowrocławiu szły czołgi i musieli uciekać. To dzięki Matce Bożej. Pamiętam też pewną Niemkę, która śmiała się, że nasza Madonna ma krzywą buzią. Po latach zachorowała i sama miała wykrzywioną twarz. Na obraz oczekujemy wszyscy z wielką radością".Jadwiga Pawełczak "Jak byłam dzieckiem, to ojciec opowiadał, że ludzie byli uzdrawiani. Czcimy Matkę Boską Gościeszyńską, a kościół jest dla nas sanktuarium".Kazimiera Szymczak"Każdy się cieszy na powrót obrazu. Jak się człowiek do Niej modli, to się modlitwa sprawdza". 
Ojciec Święty najczęściej modlił się do Matki Boskiej, która Jasnej broni Częstochowy, w Ostrej świeci Bramie, Gosposi   Śląskiej z Piekar, Kalwaryjskiej Pani i Królowej Tatr z Rusinowej Polany. Słowa modlitwy skierował również doMadonny z Gościeszyna.   

"Madonna w Ogrodzie Mistycznym" podczas odsłonięcia na ołtarzu głównym kościoła w Gościeszynie. (foto Piotr Pawlicki)
 Zanim jednak wizerunek Matki Boskiej Gościeszyńskiej mógł trafić do Papieża w czerwcu 1999 r., jej oryginalny obraz musiał przetrwać liczne zakręty w historii Polski, a także niejednokrotnie dramatyczne losy swego Sanktuarium przez ponad pięć wieków.

Cudowny Obraz nosi tytuł "Madonna w Ogrodzie Mistycznym" lub "Matka Boża Gościeszyńska - Gościeszyńska Pani". Znajdował się w głównym ołtarzu kościoła w Gościeszynie, konsekrowanego pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, co najmniej od 1632. Pochodzący z 8 października tego właśnie roku wpis w dokumentacji wizytacji, przeprowadzonej przez Adama Leśniewskiego, zawierał notę o dwóch ołtarzach ze starożytnymi obrazami. 
    Malowidło powstało w latach 1480-1490. Długo sądzono, że jego autorem jest Jan Schyling. Jednak najnowsze badania wskazują jednoznacznie na jego pochodzenie niderlandzkie. Autorstwo przypisuje się mistrzowi Dirkowi Boutsowi (ur. ok. 1410 r.), który działał głównie w belgijskim Louvain, lub komuś z jego kręgu.
    Do wykonania obrazu zastosowano technikę temperową, a podłożem była płyta z drewna lipowego. Przez lata, pod wpływem złych i zmiennych warunków otoczenia oraz ingerencji człowieka, dzieło ulegało stopniowemu niszczeniu. W 1935 r. obraz przekazano do konserwacji Stanisławowi Smoguleckiemu. Dokonane przez niego przeniesienie malowidła na nowe podłoże spowodowało nieodwracalne zmiany w strukturze obrazu i dało początek postępującej dezintegracji dzieła. Sam wizerunek został także przemalowany, z autorskimi poprawkami Smoguleckiego. Do pierwotnej postaci obraz wrócił w roku 1960, po gruntownej konserwacji przeprowadzonej przez Ewę i Jerzego Wolskich. 26 maja 1960 r. obraz został uroczyście wprowadzony do kościoła przez Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski. Niesprzyjające warunki termiczne panujące w nowym kościele spowodowały punktowe odwarstwienie farby. W 1973 roku kolejną konserwację przeprowadziła Teresa Żukowska w Krakowie.
    W kościele znajduje się również kopia Cudownego Obrazu. W wywiadzie przeprowadzonym przez Eugeniusza Rychlickiego, autora książki "Między Trzemesznem a Żninem", ksiądz kanonik Feliks Dietrich, od 1967 roku proboszcz parafii, tak opisuje historię kopii: "Kopia Cudownego Obrazu Matki Bożej Gościeszyńskiej istnieje najprawdopodobniej od momentu umieszczenia Cudownego Obrazu w ołtarzu głównym. Współistniała z Cudownym obrazem stanowiąc jego zasłonę. Cudowny Obraz odsłaniany był na święta, uroczystości i niedziele. Tak więc kopia obrazu odbiera cześć od niepamiętnych czasów i otoczona jest serdeczną modlitwą. Na rozpoczęcie uroczystości Wielkiego Jubileuszu 2000-lecia przyjścia na świat Zbawiciela, kopia Cudownego Obrazu wróciła na swoje dawne miejsce, by odbierać cześć i pośredniczyć w modlitwach do Boga w Trójcy Jedynego".
    Przez lata Madonnie Gościeszyńskiej, która stawała się powszechnie znana, towarzyszyły szczególne zjawiska. Obraz nabrał wyjątkowego znaczenia w sferze wiary i otoczony został kultem. Mówi ksiądz Dietrich: - "Od niepamiętnych lat obraz doznaje czci nie tylko w parafii, ale i w okolicy. O pozyskiwaniu łask i wysłuchaniu próśb świadczą wota: krukwie, korale, korona i sukienka. Tradycja przekazała, że od niepamiętnych czasów parafianie i pielgrzymi wypraszali łaski u Boga za wstawiennictwem Matki Bożej Gościeszyńskiej". 
    "Z okazji odpustów pątnicy przybywali do Gościeszyna na dwa dni przed uroczystością. Sto metrów od kościoła pielgrzymi klękali i na klęczkach szli przed Cudowny Obraz Matki Bożej. Kult ten słabł już przed wojną, może z braku troskliwości ze strony duszpasterzy. Wojna i czasy powojenne go zahamowały. Dopiero po roku 1956 i 1980 ludzie mogą swobodnie udawać się do miejsc cudownych. Odwiedzają Gościeszyńskie Sanktuarium pielgrzymki autokarowe zwiedzające sanktuaria Maryjne, jak i osoby prywatne, indywidualnie i w grupach. Ma to miejsce szczególnie w miesiącach letnich. W Sanktuarium śpiewa się Godzinki o NMP przed mszami i pieśń "Bogurodzica".
    "Matka Boża Gościeszyńska jest patronką parafii. Odpusty przypadają w święta Nawiedzenia NMP 31 maja i Narodzenia NMP 8 września".
    W wydanym przed 1990 r. albumie Polskie Madonny znalazła się również Matka Boża z Dzieciątkiem w Ogrodzie Mistycznym. W ten sposób mało znany dotychczas obraz poznał cały kraj. Zainteresowali się nim również złodzieje, którzy w nocy z 14 na 15 kwietnia 1992 r., ukradli go, wyrwali Matkę Bożą Gościeszyńską z jej świątyni.
    W ołtarzu zostało puste miejsce. Wstawiono tam figurę Chrystusa Frasobliwego, którego postać była wymowna, pełna zatroskania, zamyślenia i wywołująca refleksję nad człowieczeństwem.
    Żal i smutek parafian były ogromne. W czasie nabożeństw i mszy świętych modlili się w intencji odnalezienia obrazu Matki Bożej Gościeszyńskiej i jego powrotu do kościoła. Ksiądz Feliks Dietrich nigdy nie wątpił, że obraz się odnajdzie. Trwał w modlitwie i zachęcał do tego parafian. Wizerunek Madonny trafił również do wielu domów, dzięki zrobionym i rozprowadzanym zdjęciom obrazu z albumu.
    Po sześciu latach modlitw, nadziei i wiary, a także niepokoju i troski, pojawiła się szansa na odzyskanie obrazu. 8 kwietnia 1998 r. UOP przekazał informację, że znani są sprawcy. Trzy miesiące później - 18 lipca o 15:30 - radio podało wiadomość, którą o 16:00 potwierdziła telewizja, że policja wrocławska odzyskała Cudowny Obraz Matki Bożej Gościeszyńskiej. - "Szczęściu i radości nie było końca. Dziękowaliśmy Bogu i Matce Najświętszej w nabożeństwie niedzielnym 26 lipca. Odtąd przez 6 lat w Nowennie Nieustającej dziękować będziemy Bogu i Matce Najświętszej za odnaleziony Cudowny Obraz" - powiedział kustosz Sanktuarium.
    Ze względu na dobro śledztwa obraz przechowywano w Komendzie Głównej Policji. Zastanawiano się, czy zostanie przekazany do Muzeum Diecezjalnego w Gnieźnie. Parafia rozważała nawet zakup kopii obrazu, bo taką namalował kilka lat wcześniej artysta z Torunia. Jednak władze miasta Torunia zadecydowały, że kopia ta będzie darem dla Ojca Świętego Jana Pawła II w czasie jego wizyty w ojczyźnie w czerwcu 1999 roku. W marcu 2000 roku kopia obrazu Matki Bożej Gościeszyńskiej wręczona została Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w czasie Jego wizyty w Kościele Mariackim w Krakowie.
    Dla parafian jest to wielki zaszczyt.
    Będący w krytycznym stanie oryginał trafił ponownie do pracowni państwa Wolskich w Łodzi, gdzie 5 października 1999 r. przewiozła go brygada antyterorystyczna. Prace zakończono w listopadzie 2002 r., a 12 listopada tego roku obraz przekazano do tymczasowego depozytu w skarbcu na Jasnej Górze w Częstochowie. 
    Teraz parafia przygotowuje się na długo oczekiwany powrót Madonny z Dzieciątkiem, który nastąpi podczas uroczystości odpustowych w dniu Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny 29 maja. Sumę odpustową odprawi ksiądz arcybiskup Henryk Muszyński w asyście księży biskupów Wojciecha Polaka i Bogdana Wojtusia.
    Matka Boska Gościeszyńska powraca, w tym tragicznym czasie, gdy po odejściu Jana Pawła II jest tak bardzo potrzebna. Dokładnie 26 lat od  słów Papieża "Totus Tuus" i dokładnie 6 lat od momentu wręczenia jego kopii Ojcu Świętemu. Madonna Gościeszyńska wraca do swego Sanktuarium, aby parafianie i pielgrzymi mogli powiedzieć również: "Totus Tuus" - Cały Twój, oddany całkowicie Matce Jezusa Chrystusa."

Oczywiście obraz od kilku lat jest już w gościeszyńskim sanktuarium. Byłem, widziałem. Jest co podziwiać i kontemplować wielość przesłań i znaczeń dzieła. Mnie urzekł obraz "Matka Boża Szkaplerzna" z lewego bocznego ołtarza. Niedługo dowiem się więcej o nim, ponieważ ołtarz będzie poddany renowacji i będzie można wszystko obejrzeć z każdej strony.

Matka Boża Szkaplerzna (foto Piotr Pawlicki)

Jowita Jagła
 "Rola ziół i kwiatów w średniowiecznym malarstwie":
W obrazie "Madonna w Ogrodzie Mistycznym" z Gościeszyna (1480/1490 r.) (il. 3) Matka Boska z Dzieciątkiem trzymającym pigwę (symbol płodności i szczęśliwej miłości) została ukazana w otoczonym murem ogrodzie, na tle tkaniny W dalekim krajobrazie majaczy Niebieska Jerozolima - miasto nadziei dla zbawionych. Wśród ukazanych tu ziół pojawiają się m.in. mlecz, babka i dziurawiec - roślina nie- zwykle tajemnicza i interesująca. Z uwagi na fakt, iż na jej liściach i kwiatach istnieją małe dziurki wierzono, iż uczynił je diabeł - zrozpaczony istnieniem na świecie tak dobroczynnej rośliny. Dziurawiec - tak jak wiele innych ziół zbierano w Wigilię św. Jana (przed 24 VI) i kładziono go na parapecie okiennym domu w celu ochrony przed piorunami. Dziurawiec nazywano wymiennie zielem św. Jana, zielem świętojańskim, dzwonkami Panny Marii, bożą krewką, a także obieżyświatem. Tak jak babka uchodził za zioło chroniące przed demonami, dlatego noszono go jako amulet chroniący przed diabelskimi sztuczkami. "Fuga daemonum" - takie było jego główne przeznaczenie i nazwa. Takie też jest jego znaczenie i sens w powyższym obrazie.

Nowe złocenia aplikacji ołtarzy. A. Binkowski

Renowacja elementów balustrady przed prezbiterium - Piotr Pawlicki

Prezbiterium po renowacji w marcu 2012 roku
S
Ołtarz w Sanktuarium po renowacji, gotowy do liturgii.


strona Parafii w Gościeszynie:
http://parafia-goscieszyn.blogspot.com/


piątek, 16 marca 2012

Św. Marek Ewangelista I Św. Jan Chrzciciel czyli dyżur na zmianę.



Święty Marek Apostoł 32cm x 39,5cm (przepraszam za kiepskie zdjęcie)
 Dzisiaj skończyłem pisać dwie ikony jednocześnie. Tak się złożyło. Jedna zamówiona (Św. Marek), druga kilkakrotnie odkładana wreszcie doczekała się realizacji. Efekt tego, że zawsze piszę dwie, trzy ikony równolegle. 
Oraz tego, że akurat dostałem do ręki deskę która idealnie pasowała do podlinnika Ikony Relikwii Jana Chrzciciela.
Jednak plan pracy, to, że te ikony pisane są razem, to nie jest przypadek i nie ja jestem jego autorem. Moja zbyt mała znajomość Pisma Świętego nie ułatwiła skojarzenia  faktu, że Ap. Marek swoją ewangelię rozpoczyna od ... Jana Chrzciciela.
Dopiero przymierzając się dzisiaj do niniejszego tekstu, dotarło to do mnie. Aż mi ciarki przeszły po plecach.
Ciekawe, czy to Św. Jan Chrzciciel pilnował równoległego pisania tych ikon, czy Św. Marek, a może obaj na zmianę pełnili dyżur? Żart żartem, ale takie  "przypadki" tak często mi się zdarzają, że wyglądają na precyzyjnie zaplanowane.

Trochę o Św. Marku:
Św. Marek, przez św. Łukasza zwany Janem lub Janem Markiem (Dz 13,5-13), jest autorem drugiej, najkrótszej Ewangelii. Był krewnym św. Barnaby (Kol 4,10). Sam św. Marek nie był ani uczniem ani świadkiem nauczania Pana Jezusa, natomiast był bliskim współpracownikiem św. Piotra (1 P 5,13), stąd jego Ewangelia stanowi zapis wspomnień i nauki Księcia Apostołów. Istotnie, Ewangelia markowa zawiera wiele scen, które mógł pamiętać tylko naoczny świadek np.: uzdrowienie paralityka (Mk 2, 1-11), spotkanie z bogatym młodzieńcem (Mk 10, 17-22), modlitwa i trwoga konania w Getsemani (Mk 14, 32-42), zaparcie się Piotra (Mk 14, 66-72). Św. Marek towarzyszył św. Pawłowi i św. Barnabie w podróżach apostolskich, był także przy św. Pawle w czasie jego uwięzienia w Rzymie  (Kol 4,10; Flm 24).

Ewangeliczne świadectwo rozpoczyna św. Marek od Jana Chrzciciela:

1 Ten jest początek Ewangielii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.
2 Jako napisano w prorokach: Oto Ja posyłam Anioła mego przed obliczem twojem, który zgotuje drogę twoję przed tobą.
3 Głos wołającego na puszczy: Gotujcie drogę Pańską, proste czyńcie ścieżki jego.
4 Jan chrzcił na puszczy, i kazał chrzest pokuty na odpuszczenie grzechów.
5 I wychodziła do niego wszystka kraina Judzka, i Jeruzalemczycy, a wszyscy byli od niego chrzczeni w rzece Jordanie, wyznawając grzechy swoje.
6 Ale Jan przyodziany był sierścią wielbłądową, a pas skórzany był około biódr jego, a jadał szarańczę i miód leśny.
7 I kazał, mówiąc: Idzie za mną możniejszy niżeli ja, któremum nie jest godzien, schyliwszy się, rozwiązać rzemyka u obuwia jego.
8 Jamci was chrzcił wodą; ale on was będzie chrzcił Duchem Świętym.
(Mk 1, 2-4).

Symbolem św. Marka jest skrzydlaty lew. Znamionuje on godność królewską Chrystusa podkreślaną przez Ewangelię św. Marka.
Św. Marek założył gminę chrześcijańską w Aleksandrii. Poniósł śmierć ok. 74 r. po Chrystusie. Jego relikwie, od IX, w znajdują się w Wenecji. Św. Marek jest patronem tego miasta, a także patronem prawników, notariuszy i więźniów.

Ikona relikwii Proroka Jana Chrzciciela


Skończyłem dzisiaj ikonę Relikwii Proroka Jana Chrzciciela. (39,5 x 42cm) Ściśle wg podlinnika, ponieważ tenże bardzo mnie urzekł. Myślę, że Św. Jan Chrzciciel trochę się na mnie ostatnio uwziął, czego wcale Mu nie mam za złe. To trzecia ikona Jemu poświęcona w ostatnim czasie, a za chwilę będę pisał następną.
Znalazłem ciekawy artykuł prawosławnego Jana pielgrzyma (nie znalazłem nazwiska) na temat relikwii Poprzednika. Przytoczę fragmenty, ale zachęcam do przeczytania całości. Link do źródła podaję na końcu tekstu






"Śladami relikwii św.Jana Chrzciciela"
"Wiadomo jak zginął św. Jan. Został ścięty  na polecenie króla Heroda  Antypy za krytykę jego pożycia małżeńskiego z żoną swojego brata - Herodiadą. Głowę św. Jana Herodiada pozostawiła w pałacu. Ukryła ją w tajnym niegodnym miejscu. O miejscu tym wiedziała jedna z dworek imieniem Joanna. Potajemnie zabrała św. relikwię i pochowała ją na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Odnaleziono ją  w cudowny sposób dopiero w roku 452. Po latach  ponownie przechodząc z rąk do rąk - zaginęła. Trzecie odnalezienie św. relikwii miało miejsce w 850 roku. Przeniesiono ją ostatecznie do Konstantynopola.     
Ciało św. Jana przejęli jego uczniowie i  pochowali w stolicy Samarii  - Sebaste. Nie ulegało ono rozkładowi. W Samarii rozwinął się silny kult św. Jana. Wyznawcy św. proroka utworzyli sektę, która istnieje do dziś  pod nazwą Mandejczyków. Liczna  grupa wyznawców św. Jana istnieje np. w Bagdadzie."


 ..."Co do głowy św. Jana – oprócz  jej części przechowywanej  w muzeum Topkapi w Stambule,   inna  jej część,   znajduje się w Damaszku w meczecie Omajadów. Byłem w tym meczecie. Do niedawna był to największy meczet na świecie.  Przerobiono go z bazyliki  św. Jana Chrzciciela. Do dziś w meczecie jest kaplica ze złoconą bizantyńską kopułą. W kaplicy tej, jak twierdzą miejscowi, znajduje się głowa św. Jana. Istnieje nawet podanie,  że z głowy tej wyciekała obficie krew, gdy mahometanie chcieli ją stamtąd usunąć.      
Trzecim miejscem, gdzie przechowywana jest głowa św. Jana, a właściwie jej część, jest Atos. Znajduje się ona w klasztorze Dionizos. Kolejne miejsce to  Francja,  miasto Amiens, w pobliżu Paryża. Jest tu ogromna bazylika gotycka. W opisie architektury bazyliki jest wzmianka, że jest ona godna aby  tam była przechowywana głowa św. Jana Chrzciciela. Pielgrzym z Rosji w sierpniu 2009 r. zamieścił w Internecie nawet opis miejsca przechowywania św. głowy. Znajduje się w małej niszy w ścianie, za kratą grubości palca. Nikt z przechodzących turystów nie zwraca na nią uwagi. A miejscowy ksiądz informuje, że jedynymi którzy adorują świętą relikwię są Rosjanie czy Ukraińcy. Dodatkowym potwierdzeniem faktu znajdowania się relikwii w Amiens jest zapis historyczny, że po grabieży Bizancjum w 1204 r. król Francji Ludwik IX nabył koronę cierniową Chrystusa, włócznię, gąbkę, łańcuch, którym był zakuty Chrystus oraz dużą część głowy św. Jana Chrzciciela. Do kościołów Zachodu trafiły nie tylko św. relikwie, ale i niezliczone bogactwa, zagarnięte „braćmi w wierze” z Bizancjum. Chociaż raz w historii papież  triumfował, był zwycięzcą. Drugi Rzym leżał u jego stóp.
"/Źródło - http://janpielgrzym.ucoz.com/publ/sladami_relikwii_swjana_chrzciciela/4-1-0-27 artykuł "Śladami relikwii św.Jana Chrzciciela""

czwartek, 15 marca 2012