Podczas dzisiejszej porannej modlitwy, a w zasadzie już na początku, gdy robiłem znak krzyża i mówiłem słowa
"W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" nagle stanęła mi przed oczami Trójca Święta Rublowa.
Ten artysta przedstawił w wersji doskonale kanonicznej istotę Trójcy w Bogu Jedynym, ale też namalował
NASZ ZNAK KRZYŻA ŚWIĘTEGO, symbol chrztu, ofiarowania całego życia Bogu. Ta ikona odwzorowuje samo sedno chrześcijaństwa. -
Wiarę w Boga w Trójcy Jedynego.
Gdy wykonujemy znak krzyża i wypowiadamy słowa "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" - to już w tym momencie modlimy się całą głębią modlitwy. Oddajemu Bogu hołd, wzywamy Jego opieki, ofiarujemy nasze myśli i uczynki, otwieramy duszę. Ten znak jest modlitwą. Ogromnie ważną, jest jak dzwon w kościele nawołujący do spotkania z Bogiem.
Dzwięk dzwonu i ikona Rublova będą mi teraz za każdym razem towarzyszyły przy słowach
"W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".
Andrzej Binkowski
(Nasi bracia prawosławni częściej się żegnają, jest to bardziej spontaniczne - odpowiednio można to odwzorować poprzez dzwonki cerkiewne, których wielość towarzyszy liturgii i to też jest piękne)
Dla zgłębienia tematu odszukałem artykuł Ks. Henryka Seweryniaka, doskonale
go uzupełniający. Polecam:
Niedziela Ogólnopolska 27/2003 - źródło
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego
Ks. Henryk Seweryniak
"dziwią się kuropatwy co chodzą parami
wszystkie na plotki schodzące się wrony
lipcowe gwiazdozbiory Rak i Lew na niebie
[...]
że Bóg jest jeden
i nigdy samotny
(ks. Jan Twardowski, "Zdziwienie")
Trochę teologii
Chrześcijanie są chrzczeni "w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego"
(Mt 28, 19). Każdy dzień, każdą modlitwę, każde ważniejsze działanie
rozpoczynają od wspomnienia tego aktu
przez znak krzyża i powtórzenie tych samych słów: "W imię Ojca i Syna, i
Ducha Świętego". Tworzą Kościół - jak mówi Sobór - "lud zjednoczony
jednością Ojca, Syna i Ducha
Świętego" (KK 4). Dążą do życia wiecznego, które będzie obcowaniem we
wspólnocie Trójcy Świętej.
Właśnie dlatego wyznanie wiary w Trójcę należy do istoty
chrześcijaństwa. Ma to doniosłe znaczenie ekumeniczne: łączy wszystkich
uczniów Jezusa Chrystusa, wszystkie Kościoły i wspólnoty.
Na przykład Marcin Luter w tzw. Artykułach szmalkaldzkich stwierdzał
wyraźnie, że prawda ta nie jest przedmiotem sporu. Konsekwentnie,
wszyscy nie wyznający Trójcy Przenajświętszej w całej
jej przejrzystości nie mogą być uważani za chrześcijan, choćby
odwoływali się do Pisma Świętego i osoby Jezusa (np. świadkowie Jehowy
czy mariawici tzw. felicjanowscy). Z kolei
liczni Żydzi i muzułmanie, podobnie jak my, wyznawcy wiary Abrahamowej,
są przekonani, że wierząc w Trójcę, wierzymy w trzech Bogów. Dlatego
dostrzegają w tym
istotne zagrożenie monoteizmu. Zarzut jest nie do utrzymania -
chrześcijanie od początku przeciwstawiali się rzymskiemu i greckiemu
wielobóstwu, głosząc wiarę w jednego Boga: Bóg
jest jeden - w cudownej, tajemniczej Komunii Troistości.
Słowo "Trójca"
Jak się rodziło słowo "Trójca"? Grecki termin Trias - odpowiednik
naszego "Trójca" - występuje po raz pierwszy w pismach apologety
Teofilosa (II w.), łaciński zaś Trinitas - u Tertuliana
(III w.). Od tego łacińskiego Trinitas bierze początek polski
przymiotnik "trynitarny". Oznacza on: dotyczący Trójcy Świętej, np.
dogmat trynitarny, nauka trynitarna.
Pierwsze sformułowanie trynitarne, brzmiące: "jedna Boża natura w
trzech Osobach" - zostało stworzone przez tzw. Ojców kapadockich: św.
Bazylego (+379), jego brata - św. Grzegorza z Nyssy
(+394) i przyjaciela - św. Grzegorza z Nazjanzu (+390). Natomiast
uroczystość Trójcy Przenajświętszej znana była już we wczesnym
średniowieczu w Galii. Na cały
Kościół rozciągnął ją pierwszy francuski papież Jan XXII w 1334 r. W tym
właśnie okresie w sztuce zachodniej zaczęto tworzyć tzw. trony łaski,
czyli przedstawienia
Trójcy Świętej w postaci trzech osób. Groziło to tryteizmem, czyli
ukrytą czy mimowolną wiarą w trzech bogów. Właśnie z obawy przed tym
błędem uznano na Wschodzie, że
Boga niewidzialnego w ten sposób przedstawiać nie wolno. Stąd na słynnej
ikonie Trójcy Andrieja Rublowa, malowanej w latach 1422-27, występuje
symboliczne i tajemnicze
wyobrażenie Trójcy Świętej w postaci trzech aniołów odwiedzających
Abrahama. Właśnie do tego wyobrażenia nawiązuje Ojciec Święty Jan
Paweł II we fragmencie Tryptyku rzymskiego,
zatytułowanym Tres vidit et unum adoravit - "Trzech zobaczył, ale
jednego uwielbił":
Był Inny. Niepodobny do wszystkiego,
co mógł pomyśleć o Nim człowiek.
Mówił - więc oczekiwał odpowiedzi...
Raz przyszedł do Abrahama w gościnę.
Było Przybyszów Trzech, których przyjmował
z wielką czcią.
Abram zaś wiedział, że to On,
On jeden.
Rozpoznał Głos. Rozpoznał obietnicę.
Wyrażenie "Trójca" oznacza Boga, który jest jeden, lecz w
trzech Osobach: Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Nie stwierdza ono zatem, że
dla chrześcijan "Bóg = 3 bogów". Tzw. Symbol
Atanazjański Quicumque, pochodzący z początku VI w., tak wyraża ten
dogmat: "Wiara katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w
Trójcy, a Trójcę w jedności,
nie mieszając Osób ani nie rozdzielając Istoty". Z kolei Katechizm
Kościoła Katolickiego przedstawia prawdę o Trójcy, odwołując się do
praktyki chrztu świętego: "Chrześcijanie są
chrzczeni «w imię» - a nie w «imiona» - Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
ponieważ jest tylko jeden Bóg, Ojciec wszechmogący, i Jego
jedyny Syn, i Duch Święty: Trójca Święta" (nr 233).
Objawienie Trójcy
Często możemy usłyszeć dzisiaj nieco dziwnie brzmiące wyrażenie
"ekonomia Boża". Pochodzi ono ze starożytności - już Ojcowie Kościoła
czynili rozróżnienie między Teologią (Theologia) i Ekonomią
(Oikonomia). Tym pierwszym pojęciem określali tajemnicę wewnętrznego
życia Boga-Trójcy, a drugim - wszystkie dzieła Boże, przez które Bóg
ukazuje się i udziela swego życia. "Przez
Ekonomię objawiła się nam Teologia; i na odwrót, Teologia wyjaśnia całą
Ekonomię" - stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego (236). Podkreśla
się w ten sposób, że to przez największe
dzieło Boże - Wcielenie i Paschę poznaliśmy "teologię" wewnętrznego,
trynitarnego życia w Bogu, "niedostępną dla samego rozumu, a nawet dla
wiary Izraela przed wcieleniem
Syna Bożego i posłaniem Ducha Świętego" (237).
Istotnie, Stary Testament mówił wyłącznie o jedynym Bogu, którego
wyznawali Żydzi wbrew politeizmowi ówczesnych narodów pogańskich.
Pojawiają się tam jednak pewne idee, które w świetle
Objawienia Chrystusa mogą być uznane za "przeczucie" tej specyficznej
"teologii". Na przykład w niektórych księgach przedstawia się często
Mądrość niemal jak odrębną osobę (por.
Mdr 7, 21-28, 8). Nasuwa to skojarzenia z Logosem, Słowem, drugą Osobą
Trójcy. Mówi się też o Duchu Bożym, który zstąpi na przyszłego Mesjasza
(por. Iz 11, 2-3).
Objawienie Trójcy jest wielką nowością pełni Objawienia Jezusowego.
Oczywiście, nie w terminach teoretycznych - Jezus nie objawiał pojęć,
nie dawał wykładów, nie przekazywał teorii, lecz
prowadzi ku pełni życia. W tym właśnie sensie jest Drogą, Prawdą i
Życiem. To On jako pierwszy w dziejach zbawienia modlił się do Boga jako
Abby. To On wołał: "Wszystko
przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca
nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić" (Mt 11, 27; por.
Łk 10, 21n). Słowa te, zachowane w niemal
jednobrzmiącej wersji u Mateusza i Łukasza, od dawna fascynują ludzi
żyjących Pismem Świętym. Kierują bowiem uwagę na "Mowę pożegnalną"
Jezusa w Ewangelii według św. Jana
(13-17) - całkowicie zogniskowaną na życiu Trójcy i na Jezusowym dziele
wprowadzenia w nie uczniów.
W "Mowie pożegnalnej", szczególnie często czytanej w liturgii w
okresie paschalnym, występują wszystkie trzy Osoby Boskie i Osoby te
pozostają w ścisłej
relacji ze sobą: Ojciec stanowi źródło wszystkiego, Syn od Ojca
przychodzi i do Ojca powróci po spełnieniu "Godziny", Duch Święty będzie
darem Ojca przez Syna. To Duch uwielbi Syna
w Zmartwychwstaniu, zainauguruje nowe stworzenie, objawi Kościół i
umocni uczniów w prawdzie, którą Pan przekazał. Ale i tutaj nie chodzi o
teorię
czy spekulację - Jezus domaga się wiary w Boga Ojca, który Go posłał, i w
Siebie jako posłanego przez Ojca Syna Bożego, modli się o wytrwałość
uczniów i zachowywanie
przykazań tak, aby wszyscy trwali w Nim jak latorośle w winnym krzewie.
Nic więc dziwnego, że Nowy Testament mówi często o wszystkich trzech
Osobach Trójcy Przenajświętszej łącznie. Tak właśnie jest w pięknych
pozdrowieniach Pawłowych, które weszły
do liturgii Eucharystii (np. por. 2 Kor 13, 13), w formułach uwielbienia
Boga (por. 1 Kor 12, 4-6), w Łukaszowym opowiadaniu o Zwiastowaniu
(por. Łk 1, 35), w tradycji
synoptycznej o chrzcie w Jordanie (por. Mk 1; Mt 3; Łk 3) oraz w formule
przekazanej w streszczeniu objawień Zmartwychwstałego przez św.
Mateusza
(28, 19): "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca
i Syna, i Ducha Świętego".
Dzieje interpretacji
Objawiona prawda o Trójcy Świętej przede wszystkim za pośrednictwem
chrztu znalazła się u źródeł wiary Kościoła. Ma ona swój wyraz także w
przyjętych oficjalnie
wyznaniach, w przepowiadaniu, katechezie i modlitwie. Ale również w
swojej nauce, jak powiedzieliśmy, Kościół starał się wyraźniej
sformułować wiarę trynitarną, zarówno
w celu pogłębienia jej rozumienia, jak również dla obrony przed błędami.
Stąd już Ojcowie Kościoła rozwinęli bardziej szczegółową terminologię,
która wpłynie później na rozwój filozofii, np.
filozofii osoby czy natury. Owi wielcy teologowie posłużyli się
pojęciami:
- "substancji" (oddawanym niekiedy przez słowo "istota" [grec.
ousia] lub "natura" [physis]), aby określić Trójcę w Jej jedności;
- "osoby" [hipostasis, prosopon], aby określić Ojca, Syna i Ducha Świętego w ich wzajemnych różnicach;
- "relacji", aby oddać prawdę, że rozróżnienie Osób Boskich opiera
się na Ich wzajemnym odniesieniu do siebie (por. KKK 249-252).
Pojęcie natury, substancji okazało się bardzo pomocne w pierwszej fazie dyskusji trynitarnych.
Pojawił się wtedy bowiem subordynacjonizm (łac. subordinatio -
podporządkowanie), głoszony przez aleksandryjskiego kapłana Ariusza
(+336). Twierdził on, że tylko Bóg Ojciec jest niezrodzony, niezmienny
i nie mający początku. Syn Boży właściwie nie jest Bogiem - jest
stworzony, a nie zrodzony i nie cieszy się tą samą Boską naturą, co
Ojciec. Sobór Nicejski, przeciwstawiając
się nauce Ariusza, stwierdził, że Jezus Chrystus jest "jednorodzonym
Synem Bożym, który z Ojca został zrodzony przed wszystkimi wiekami, jako
Bóg z Boga, światłość ze światłości,
Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego; jest On zrodzony, a nie stworzony,
współistotny (homoousios) Ojcu" - ma zatem tę samą istotę (ousia),
substancję, naturę (physis), co Ojciec.
Z kolei odrębności osób Trójcy zaprzeczał modalizm (sabelianizm). W
świetle tej herezji jeden Bóg przybiera różne postacie w rozmaitych
działaniach - jakby trzy różne maski,
raz jako Ojciec, innym razem jako Syn, jeszcze innym jako Duch Święty. A
więc według jednych modalistów - Ojciec cierpi na krzyżu
(patrypasjanizm, łac. Patri passio). Według innych - Bóg we Wcieleniu
przestaje być Stwórcą itp.
Poważną herezją był też macedonianizm. Macedoniusz, biskup
Konstantynopola, twierdził, że Duch Święty jest stworzeniem, kimś
niższym od Ojca i Syna.
Przeciwstawiając się tym tendencjom, Ojcowie Kościoła - opierając
się na Objawieniu, a nie jak błędnie mniemano na filozofii helleńskiej -
tworzą pojęcie osoby. Jest to odrębna istota -
wolna, rozumna i zdolna do darowania siebie w miłości. Na razie pojęcie
to odnosi się do Trójcy: Boga w Troistości Osób. Chrześcijanie,
"wyznając prawdziwe wiekuiste Bóstwo,
wielbią odrębność Osób, jedność w istocie i równość w majestacie".
Wiara dotycząca Ducha Świętego została wyznana przez drugi Sobór
powszechny w Konstantynopolu w 381 r.: "Wierzymy w Ducha Świętego, Pana i
Ożywiciela,
który od Ojca pochodzi". Jak wiadomo, tradycja łacińska dodaje, że Duch
Święty "pochodzi od Ojca i Syna (Filioque)" (KKK 248). Formuła Filioque -
wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego -
nie występuje w Symbolu wyznanym w 381 r. w Konstantynopolu. Idąc jednak
za starożytną tradycją łacińską i aleksandryjską, św. Leon Wielki,
papież, wyznał ją już w 447 r. w liście "Quam laudabiliter", zanim
jeszcze Rzym uznał i przyjął w 451 r. na soborze w Chalcedonie Symbol
konstantynopolitański z 381 r. Użycie formuły "i Syna" (Filioque) powoli
przyjmowało się w liturgii łacińskiej między VIII a XI wiekiem (por.
KKK 247).
Katechizm przyznaje, że "wstawienie" Filioque do Symbolu
Nicejsko-Konstantynopolitańskiego stanowi jeszcze dzisiaj punkt
rozbieżności z Kościołem prawosławnym. "Tradycja wschodnia wyraża
przede wszystkim, że Ojciec w relacji do Ducha jest pierwszym
początkiem. Wyznając Ducha jako «pochodzącego od Ojca» (J 15, 26),
stwierdza ona, że Duch pochodzi od Ojca przez
Syna. Tradycja zachodnia wyraża przede wszystkim współistotną komunię
między Ojcem i Synem, mówiąc, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna
(Filioque)" (248). Katechizm opowiada się
za wzajemnym uzupełnianiem się, komplementarnością obu sposobów
mówienia. Opisana tradycja łacińska rozwinęła się przede wszystkim pod
wpływem św. Augustyna (+430), Ojca Kościoła i autora
dzieła O Trójcy Świętej (399-414 r.). To właśnie on odwołał się do
pojęcia "relacji", aby oddać prawdę, że rozróżnienie Osób Boskich opiera
się na Ich wzajemnym odniesieniu do siebie.
Augustyn twierdzi, że tajemnica Trójcy Świętej odsłania się przez
refleksję nad Boskim poznaniem i Bożą miłością. Bóg Ojciec, poznając
siebie i tworząc myśl o sobie, wypowiada
Słowo - rodzi Syna. Syn jest najdoskonalszym obrazem Ojca, gdyż ma tę
samą naturę, co Ojciec. Ojca i Syna różni wyłącznie relacja - Ojciec
rodzi, Syn jest zrodzony. Bóg Ojciec i Syn
Boży miłują się wzajemnie miłością najdoskonalszą. Jej wyrazem jest Duch
Święty. Duch Święty pochodzi więc od Ojca i Syna jako tchnienie ich
wzajemnej miłości - więź zespalająca ich w jednej
Boskiej wspólnocie. Duch Święty jako wyraz nieskończonej miłości Ojca i
Syna ma tę samą naturę Bożą i różni się od Nich wyłącznie tym, że "od
Ojca i Syna pochodzi".
I tak już pozostało. Od późnej starożytności katolicka wiara w
Trójcę oznacza zatem, że jeden jedyny Bóg jest w Trzech Osobach, jest
"współistotną Trójcą". Osoby Boskie nie dzielą
między siebie jednej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem. Będąc
jedynym Bogiem, różnią się One między sobą jedynie relacjami
pochodzenia: Syn Boży pochodzi od Ojca - Ojciec rodzi Syna.
Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna - Ojciec i Syn tchną Ducha Świętego.
Teologia współczesna
We współczesnej teologii podkreśla się, że Trójca to tajemnica
niezgłębionej miłości Boga, który nie jest wieczną samotnością, ale
wspólnotą Ojca, Syna i Ducha Świętego i przez to
źródłem wszelkiej wspólnoty - komunii. Jezus objawił nam, że Bóg jest
Ojcem w niezwykłym sensie - nie tylko jako Stwórca, lecz jako odwieczny
Ojciec w relacji do swojego jedynego
Syna. Z kolei Jezus jest Synem i Zbawcą wyłącznie na mocy swojej
szczególnej relacji z Tym, którego nazywa swoim Ojcem i wzywa jako
swojego Abbe, ukochanego
Ojca. Cały sens ziemskiego dzieła Jezusa polegał na objawianiu Ojca,
pełnieniu Jego woli i zbawieniu ludzkości jako Syn Ojca, przyjmujący
naturę ludzką. Wreszcie uwielbienie Jezusa, przyjęcie
Jego ofiary, objawienie Kościoła, modlitwa - wyznawanie Jezusa jako Pana
(por. Rz 10, 9) i ukazanie ostatecznych losów świata dokonuje się w
mocy Ducha Świętego (por. Rz 1, 4; 1
Tm 3, 15). W tym sensie Duch Święty jest węzłem miłości spajającym Ojca i
Syna oraz Tym, który otwiera człowieka do wejścia we wspólnotę życia
Trójcy i prowadzi
świat do spełnienia się w miłości Trójcy.
Wiara trynitarna jest zatem podstawą ludzkiej godności, wspólnoty i
modlitwy. Wołając Abba, Jezus umożliwił wszystkim swoim braciom i
siostrom nowe odniesienie do Boga - jako
do Ojca. Przez Ducha Świętego możemy uczestniczyć w Jego synowskiej
więzi z Ojcem i jak On wołać: "Abba, drogi Ojcze" (por. Rz 8, 15; Ga 4,
6). Kościół w Liturgii
wielbi Boga "przez Chrystusa, Pana naszego, który żyje i króluje w
jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków".
Ze szczególną mocą czyni to w uroczystość
Trójcy Przenajświętszej.